English Therapy

O szkole

Nazwa “English Therapy” dzwoniła mi w głowie od wielu lat, ale chyba brakowało mi odwagi, żeby wyjść z nią oficjalnie do ludzi. Strefa komfortu była zbyt komfortowa, ale jak mówią “do what you preach” i oto jestem.

Szkolenia, które prowadzę od bardzo dawna nie są już tylko szkoleniami z języka, ale przybierają formę coachingu językowego. Sam angielski stał się tylko środkiem do celu, a cała praca przebiega dużo głębiej. Moi kursanci od zawsze żartują, że powinnam kasować nie za angielski, a za terapię 🙂 Z dumą stwierdzam, że bardzo szybko udaje mi się “kupić” i rozgryźć moich klientów uważnym słuchaniem, obserwacją najdrobniejszych powtarzających się schematów i czystą ludzką ciekawością.

Będąc z natury raczej słuchaczem i obserwatorem niż mówcą przychodzi mi to nie tylko z łatwością, ale i przyjemnością. I tak od słowa do słowa, od żartu do żartu zaczęłam brać ten temat całkiem na serio, od zawsze interesuję się zagadnieniami z zakresu psychologii, typami osobowości, psychologią nauczania i uczenia się i pracy nad pewnością siebie, a także ukończywszy własną terapię – o czym mówię chętnie i otwarcie, która rozbita na trzy różne nurty (systemowy, Gestalt oraz poznawczo-behawioralny) zajęła ponad 3 lata, co jeszcze lepiej pozwala mi zrozumieć osobę, która czuję się zablokowana przez niewidzialne blokery.

Moje lekcje zaczęły przekształcać się w pracę nad wymową połączoną z emisją głosu i pracą z ciałem. Pracujemy nad kontaktem wzrokowym, eliminowaniem niechcianych tików i nawyków (np. niekontrolowane klikanie długopisem, pukanie w stół, machanie nogą, powtarzające się dźwięku typu “wypełniacze”, itp.). Obserwujemy, jak to co mówimy wpływa na spięcia w ciele i na odwrót – jak bardzo nasze ciało potrafi wpływać na jakość wypowiedzi.

Uczymy się, że popełnianie błędów – tak bardzo tępione w szkołach – jest naturalną częścią procesu nauki. Próbujemy zakodować, że najgorszy możliwy scenariusz, który może się zrealizować po popełnieniu błędu to… popełnienie błędu. Obalamy powtarzane błędne schematy myślowe dotyczące próby dążenia do perfekcji językowej. Staramy się przełamać kompleksy językowe wyrabiane przez lata. Moje motto to “mamy to szczęście, że akurat dzisiaj nie operujemy na otwartym sercu, więc śmiało”.