Czemu wszyscy idą na siłownie i robią “nowe początki” 1 stycznia? Czy jest coś złego w nowym początku 17 grudnia, albo 4 kwietnia?
Każdy z nas ma marzenia, ambicje i plany. Jedni na większą skalę, inni na mniejszą. Ktoś może chcieć dostać pracę w NASA, a ktoś inny w końcu umyć okna. I tak jak z dziecięcymi problemami i zmaganiami – każde należy zauważyć i nie umniejszać jego ważności, bo na dany moment dla danego człowieka jest to ważne. Dlaczego jednak nadajemy takie wręcz magiczne znaczenie wielkim datom, jak np. 1 stycznia, mitycznemu “odponiedziałkowi” czy “odprzyszlegotygodniowi” i uważamy, że jeśli zaczniemy wtedy, to będziemy mieli większą szansę na sukces? Podświadomie szukamy w życiu porządku i prostych zależności. Uważamy, że wielkie daty z natury zwiastują coś nowego i naturalnie doprowadzą do pożądanego efektu. Jeśli jednak więc tak miałoby być, to dlaczego wraz z upływem czasu ludzi na siłowni jest coraz mniej, a w marcu to już w ogóle próżno szukać tych co zaczęli 1 stycznia? Czemu mówi się, że “skończyła się motywacja”? Czy to na pewno motywacja jest problemem?
Rzecz w tym, że nasze ambicje i marzenia niewiele mają wspólnego z umiejętnością strategizowania, układania realnego planu i systematycznością. Uważamy, że za wszystko odpowiedzialna jest motywacja, która niestety wielokrotnie okazuje się zawodna, bo nigdy nie pozostaje na tym samym poziomie permanentnie. Motywacja zależy od naszego stanu emocjonalnego, poziomu najedzenia i wyspania, wydarzeń dnia bieżącego, relacji z innymi ludźmi i wielu innych mniejszych czynników. Słuchanie jej w kontekście osiągania celów może być więc bardzo zawodne i w efekcie doprowadzić do poddawania się. Często wręcz odczuwamy przypływ motywacji pod wpływem impulsu, np. zobaczenia swoich starych zdjęć, na których wyglądamy dużo szczuplej niż obecnie lub rozmowa z kimś bardzo inspirującym. W odczuciu jest to jak dopalacz, który napędza nas do działania. Ale jak każdy narkotyk, w pewnym momencie zwyczajnie przestaje działać. Co więc zrobić, żeby nie być zakładnikiem zmiennej motywacji i osiągnąć zamierzony cel? Proponuję przestawienie się ze słuchania motywacji na słuchanie planu i regularność działań.
1
Przeanalizuj swoją obecną życiową sytuację i podejmij decyzję, czy naprawdę masz obecnie czas, przestrzeń i zasoby do realizacji swoich celów. Jeśli masz dwoje dzieci, pracę na pełen etat i inne obowiązki, to oszacuj, czy jesteś w stanie znaleźć dodatkową przestrzeń na inną aktywność. Często jest tak, że tylko nam się wydaję, że nie mamy czasu i pomijamy fakt, że tygodniowo spędzamy kilkanaście godzin na scrollowaniu social mediów. Innym razem jednak faktycznie nie znajdujemy nawet czasu na zrobienie zakupów. Dokonaj wręcz matematycznej kalkulacji.
2
Nie czekaj na 1 stycznia, poniedziałek czy pierwszy dzień roku smoka. Zacznij dosłownie teraz, bez względu na to czy jest to niedziela o 15:46 czy wtorek o 21:12. Rozpoczynanie od wielkich dat tworzy dodatkową presję i zwiększa poczucie porażki w razie tymczasowych niepowodzeń, bo twój cel urasta do rangi wielkiego nowego początku, a każdy zawód po drodze jest odczuwalny o wiele bardziej.
3
Stwórz plan działania. Mówienie sobie “teraz to już się za to biorę na serio!” albo “trzeba więcej ćwiczyć” nic nie znaczy, nic nie wnosi i przyspiesza realizacji celu, a jedynie wpędza cię w prokrastynację. Zapisz plan. Zdecyduj, co zrobisz i kiedy. Czego potrzebujesz, żeby zrealizować plan? Pomocy innych? Dodatkowych środków finansowych? Ile czasu potrzebujesz? Zapisz wszystko tak, jakbyś robił/a listę zakupów, a następnie pilnuj realizacji kolejnych kroków.
4
Poznaj siebie i zdecyduj, jakie metody nauki, ćwiczeń, rozwoju lub czegokolwiek innego, co jest twoim celem odpowiadają ci. Jeśli nie lubisz pracy z podręcznikiem, to poproś swojego nauczyciela o zmniejszenie jej do niezbędnego minimum. Jeśli nie lubisz biegać, to idź na jogę, salsę lub nordic walking. Żyjemy w XXI wieku. Życie, rynek i Internet oferują tak wiele, że mówienie, że “nie ma dla mnie nic ciekawego” jest oznaką niewiedzy lub niechęci do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Niechęć do brania odpowiedzialności może się okazać oczywiście problemem o głębszym podłożu, jednak warto zauważyć, jak motywujemy swój brak działania, żeby móc rozpocząć zmianę.
5
Zaakceptuj fakt, że duże cele wymagają dużo czasu, pracy i zaangażowania. Jeśli twoim celem jest zrobienie ciasta, to wystarczą ci produkty, piekarnik i 2 godziny. Jeśli twoim celem jest biegłe władanie językiem, to pewnie 2 godziny nie wystarczą. Jeśli twoim celem jest przełamanie traum, które pielęgnowałeś/aś przez lata, to nie wystarczy przeczytać książki na ten temat. Ilość pracy, którą musimy włożyć w realizację zazwyczaj odpowiada rozmachowi celu…
… całe szczęście satysfakcja z osiągania dużych celów najczęściej bywa proporcjonalna do ich rozmiarów 🙂
…………………
Maja Cendrowska
