Co z tą wymową? Czy każdy musi brzmieć jak native speaker? Czy indywidualny akcent to coś złego?
Angielski już dawno stał się językiem międzynarodowym. Każdy kto styka się chociażby z popkulturą internetową przynajmniej rozpoznaje niektóre słowa, a znakomita większość aktywnych zawodowo ludzi posługuje się nim komunikatywnie, a czasem i biegle. Taka mnogość i różnorodność użytkowników doprowadza do ogromnego zróżnicowania w brzmieniu angielskiego, a nawet do powstawania nowych słów, które są wynikiem mieszania języków. Powszechność angielskiego sprawia również, że zadajemy sobie pytanie, czy każdy musi brzmieć jak native speaker i czy musimy się fatygować, żeby uczyć się wzorcowej wymowy?
Początki nauki i zaniedbywanie wymowy
Smutnym lecz prawdziwym stwierdzeniem jest to, że szkoły publiczne, a także ogromna większość nauczycieli angielskiego zaniedbuje nauczanie wymowy oraz fonetyki. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kursantów, którzy mogą powiedzieć, że na jakimś etapie wcześniejszej nauki nauczyciel zapoznał ją/go z alfabetem fonetycznym, który to urósł do rangi wiedzy tajemnej, którą mogą posiąść tylko studenci kierunków filologicznych. Prawda jest jednak taka, że alfabet fonetyczny to jedynie kolejny zestaw znaków do przyswojenia, dokładnie taki sam jak alfabet łaciński czy cyrylica używana w wielu językach. Różnica polega na tym, że trzeba dobrze rozumieć znaczenie każdego znaku i mechanikę wymawiania dźwięków (układ narządów artykulacyjnych, oddech, długość dźwięków), które za nimi stoją, a do tego potrzebny jest ktoś, kto nas przez ten proces poprowadzi i zapewni modelową wymowę i demonstrację. Niestety tutaj leży największy problem – wielu nauczycieli nie czuje się pewnie w tym obszarze. Do dzisiaj pamiętam moich kolegów ze studiów, którzy szukali na korytarzu kogoś, kto miał odrobione zadanie domowe z fonetyki, bo sami nie do końca rozumieli, co robią. Takie osoby później udają się do szkół i udają, że alfabet fonetyczny nie istnieje.

Czy fonetyka jest potrzebna w nauce angielskiego?
Absolutnie tak. Głównym celem nauki każdego języka jest komunikacja, czyli proces wymiany wiadomości na piśmie lub ustnie. I o ile na piśmie fonetyka nie ma większego znaczenia, o tyle w mowie stanowi absolutną podstawę do zrozumienia. W wielu językach sposób wymowy jest kluczowy do tego stopnia, że nawet błędne rozłożenie akcentu w słowie zmienia jego znaczenie (języki tonalne, często spotykane w Azji). To w jaki sposób coś mówimy często przenosi więcej znaczenia niż same słowa. Jeśli użyję zasad wymowy języka polskiego do wymawiania słów angielskich to szansa, że ktoś mnie zrozumie jest bliska zeru. Wielu kursantów stosuje metody zastępcze, np. zapis wymowy słowa literami zwykłego alfabetu: school – skul. Taka metoda jednak ma sporo minusów. Po pierwsze alfabet polski nie ma mocy przekazania dźwięków. Litery to nie dźwięki. Dźwięki mają moc, długość. Słowa mają akcent położony w konkretnym miejscu. Litery są zasadniczo “niekompetentne” w tym zakresie. Drugi minus to negatywny wpływ takiego zapisu na ogólną poprawność pisowni. Jeśli długofalowo zapisujemy w taki sposób słowa, to po pewnym czasie nie wiemy już jak faktycznie wygląda poprawny zapis i pojawiają się błędy ortograficzne.
Czy indywidualny akcent to coś złego i czy musisz brzmieć jak native?
O ile wymowa jest poprawna, a komunikacja pozostaje niezaburzona, to nie ma nic złego w indywidualnym akcencie, który ma swoje podłoże w języku natywnym, zwłaszcza jeśli angielskiego zaczęliśmy się uczyć jako osoby dorosłe – narządy artykulacyjne mają wtedy dużo trudniejsze zadanie w przyswajaniu melodii języka i nie są już tak elastyczne jak narządy dzieci (dlatego zawsze doradzam rodzicom, aby postarali się o kontakt z angielskim lub innym językiem dla swoich dzieci od najmłodszych lat – dzieci nie postrzegają nowego języka jako nauki, a efekty potrafią być spektakularne). Dla wielu osób jednak, zwłaszcza w biznesie, wymowa niestygmatyzująca narodowościowo jest niezmiernie ważna dla utrzymania autorytetu i szacunku w miejscu pracy. Pozwala również podtrzymać pewność siebie i zachęca do interakcji. Jest to bardzo prosta zależność – jeśli czuję, że robię coś dobrze, to chętnie będę się tym “chwalić”. Jeśli jednak mam kompleksy na punkcie własnej wymowy, to naturalnie będę unikać sytuacji, które obnażą moje braki.
Co doradzam?
Jeśli współpracujesz z nauczycielem, poproś o zapoznanie cię z alfabetem fonetycznym. Może być to powolny i stopniowy proces, np. jeden dźwięk tygodniowo lub co drugą lekcję. Ćwiczyć alfabet fonetyczny można na wiele sposób, np. rozszyfrowując zapis fonetyczny dobrze znanych słów. Dobrze wyszkolony nauczyciel będzie wiedział, co robić, jeśli zgłosisz taką potrzebę. Polecam też bardzo starą, ale świetną książkę “How now brown cow”, która krok po kroku przeprowadza przez dźwięki angielskiego. Świetnym sposobem jest też zabawa w dyktafon – próbuj słuchać nagrania/native speakera i powtarzać jak dyktafon wszystko co słyszysz tak, aby ktoś słuchający z boku nie był w stanie wychwycić różnic. Powtarzaj intonację, dźwięki, melodię, cięższe i lżejsze dźwięki, przydechy, jasność barwy.
A jeśli nie wiesz jak zacząć lub chciałbyś, aby ktoś pomógł ci przejść przez proces nauki poprawnej wymowy, to napisz do nas. Pomożemy.
…………………
Maja Cendrowska
